A żeby nie było, to nawet w deszczu!!

Dodano: 2011-09-14

A żeby nie było, to nawet w deszczu!!

Tegoroczny Integracyjny Rajd Szkolny przebiegał tym razem pod dyktando zmiennej pogody. Najpierw rankiem 14.09. AD 2011 ołowianoszare chmury i drobny deszczyk zapowiadał „atrakcje” na trasach wiodących na Błatnią (albo Błotny – to inna nazwa szczytu, podczas rajdu bardziej pasująca) z Brennej i Jaworza Górnego. Potem ( o dziwo!) pogoda się poprawiła, a nawet zaświeciło słońce, co podreperowało nadwątlone morale uczestników Rajdu. W tym prawie podniosłym nastroju wszyscy dotarli na szczyt (niektórzy ze sporym opóźnieniem – no wiecie! Krótki Oddech i te sprawy!), gdzie tradycyjnie miały się rozegrać „gry i zabawy przyjemne i pożyteczne”, a mówiąc bardziej współczesną polszczyzną konkurencje przygotowane przez niezastąpionego profesora Rakusa oraz członków RSU dzielnie kierowanych przez Panią profesor Maślisz.
Miały się rozegrać…ale się nie rozegrały, przynajmniej do końca! Albo tak: rozegrano dwie konkurencje, emocjonujący bieg sztafetowy do plecaków (i z powrotem) połączony z ubieraniem niezbędnego zestawu garderoby oraz widowiskowy rzut beretem marki beret damski jasnobeżowy! Przy tym drugim na uczestników rajdu zaczęły zlatywać coraz liczniejsze krople wody, a podmuchy wiatru kręciły beretem dezorientując rzucających i sędziów.
I tutaj był koniec tzw. ładnej pogody. Później już było tylko gorzej – deszcz, deszczyk cały czas…
Ale powróćmy do Błatniej, albo raczej widoków z tego szczytu. Dla wrażliwych na piękno Beskidu Śląskiego, dla zainteresowanych topografią, wycieczkami górskimi i dla innych zainteresowanych w ogóle to miejsce jest wymarzone. Gdzie się nie obrócić, tam kapitalny widok albo na równiny gdzieś tam po Jezioro Goczałkowickie, albo w drugą stronę po szczyt Pilska – przepięknie! Szkoda tylko, że przejrzystość powietrza przy tej pogodzie jaka nam „dopisała”, nie należała do najlepszych, przez co nie można było nakarmić swoich zmysłów do syta!
A wracając z tych obłoków na ziemię, deszcz, deszczyk i grube krople spadające gęsto z liści towarzyszyły nam już do końca Rajdu. Co bardziej przezorni (tj. prawie wszyscy) zaopatrzyli się przed wyjściem z domu w odpowiedni sprzęt typu kurtka, peleryna, parasol albo przynajmniej czapka na głowie, co wcale nie znaczy, że komukolwiek to pomogło! Wszyscy byli równo zmoknięci – nawet kadra profesorska, ich deszcz też nie oszczędził. Przez to w drodze powrotnej, już w autobusie, panowała dosyć markotna atmosfera. Ale żeby na koniec nie było tak pesymistycznie, to muszę stwierdzić, że nic to! Damy radę, w przyszłym roku też! A żeby nie było, to nawet w deszczu!!!
Z „turystycznym” pozdrowieniem dla wszystkich zintegrowanych…i dla dzielnej IIIb!
 



« wstecz